niedziela, 15 lipca 2018

Efekt uboczny związków mieszanych.


Jak już zapewne wiesz, mój mąż pochodzi z Bangladeszu. Żył tam przez ponad dwadzieścia lat, co sprawia, że mam oryginalnego, wiecznie mającego czas, Banglijczyka w domu. Nie będę Ci kłamać, że taki związek to są same przyjemności i wiecznie słodko-pierdząca codzienność. Każdy związek ma dwie strony medalu. Niewątpliwie najlepszym, moim zdaniem, ich efektem ubocznym jest możliwość poznania kultury drugiej połówki od środka jednocześnie stojąc z boku. Ja wykorzystuję tę możliwość i sprawia mi to wiele frajdy. 


Na długo nim poznałam M. oglądałam filmy Bollywood, z ogromną ciekawością czytałam na temat tamtejszej kultury i codzienności, aż w końcu pojawił się mój mąż i Bangladesz wyparł Indie z mojej głowy i wkradł się do mojego serca.

Wiem, że nie każdy partner w mieszanym związku jest zainteresowany kulturą drugiej połówki. Szczerze pisząc, to nie do końca to rozumiem, szczególnie, jeśli dana osoba się w niej wychowała. Jej znajomość pomaga zrozumieć niektóre zachowania partnera oraz daje pewne wyobrażenie na temat tego, jakie przeszkody mogą pojawić się w związku. 

Nie skłamię, jeśli napiszę, że przepadłam, jeśli chodzi o kulturę, historię i język zielonej ojczyzny mojego męża. Poświęcam na nie tyle samo czasu, ile poświęcam historii Polski i wierzeniom Słowian. Najbardziej w Bangladeszu interesujące są kontrasty w życiu codziennym człowieka. Przesadna dbałość o domostwo, ale to, co dzieje się poza jego murami już nie jest takie ważne. Slumsy obok centrum handlowego, szczęście obok bólu i biedy. Uwielbiam czytać o ciekawostkach, które są czasami tak absurdalne, jak kilka tysięcy gazet w kraju, gdzie większość społeczeństwa to analfabeci. Pisałam o tym w tym poście
Bangladesz ma też bardzo ciekawą kulturę, która rozwija się od setek lat. W mało którym kraju muzułmańskim występuje taka swoboda religijna oraz duża tolerancja, co zapewne wynika z kontynuowania niektórych obrzędów hinduistycznych. Uwielbiam fakt, że tam pielęgnują tradycję, korzystają z osiągnięć wcześniejszych pokoleń, Ajuverda nigdy nie wyszła z mody i mehendi zamiast stałego tatuażu.
Od dwóch miesięcy uczę się języka bengalskiego na własną rękę i prawdopodobnie gramatyki nigdy nie ogarnę, ale nie mogę się oderwać od książek, bo widzę wiele podobieństw do języka polskiego i to jest niesamowite. Jest on skomplikowany, bo zawiera wiele wyjątków, nie tylko w piśmie, ale również w czytaniu danego zapisu. Mam nadzieję, że kiedyś będę w stanie poprowadzić dłuższą rozmowę w tym języku, co pozwoli mi się czuć tam swobodniej. Dodatkowo Bangladesz jest krajem młodym i bardzo szybko się rozwija. Nie jest on zamknięty na nowinki z Zachodu, wręcz przed każdymi wyborami widać, jak bardzo sąsiedzi z pobliskiego kontynentu ich inspirują. Niestety, ma to wiele minusów, ale część tych zmian znacznie wpływa na codzienność deshi i nawet M. mówi, że dwa lata poza krajem, to przepaść między tym co zna, a tym co zastaje na miejscu. Mnie dodatkowo zachwycają bardzo kolory widoczne na ulicach, ubieranie tradycyjnych strojów, zdobienie riksz oraz ta zieleń, wiecznie żywa i świeża. 

Oczywiście, widzę też wiele minusów i z wieloma rzeczami się nie zgadzam. Irytuje mnie brak troski o środowisko, ogromny problem z korupcją, wkurza mnie też bardzo żywe zastaw się, a postaw się i brak dbałości o społeczeństwo, bo ważniejszy jest rozwój ekonomiczny kraju. Dziwnie brzmi, co? Rozwój ekonomiczny w Bangladeszu nie oznacza poprawy warunków życia zwykłych ludzi, ani nie świadczy o większej świadomości społecznej. Edukacja seksualna też leży i kwiczy, a tematów tabu nie da się zliczyć. Jednak te minusy wpływają też na atrakcyjność kultury bengalskiej, no i sprawiają, że widzę wiele podobieństw do Polski. Z pewnością jest to też powód, przez który kraj ten mnie fascynuje. Mam nadzieję, że dzięki moim wpisom pokażę Ci ten kawałek świata i sprawię, że na Twojej liście podróżniczej pojawi się kolejne miejsce. 

Nie mogę się doczekać ponownej wizyty w tym kraju, by ponownie wejść w ich rzeczywistość i dać się jej porwać. 

Co myślisz o tym aspekcie związków mieszanych? Jeśli sama jesteś w takim, to z chęcią się przeczytam Twoje spostrzeżenia na temat kultury Twojego partnera i czy jest ona dla Ciebie interesująca. 


Poniżej przedstawiam kilka zdjęć z ostatniego pobytu w Bangladeszu. 




 















 









Jeśli uważasz ten post za pomocny lub ciekawy, podziel się z nim proszę ze swoimi znajomymi. Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz również jakiś znak po sobie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć

authorMam na imię Klaudia i od kilku lat mieszkam w Berlinie. Lubię pisać o mojej poplątanej codzienności i równie poplątanej rodzinie.
Więcej →



Popularne posty