piątek, 31 sierpnia 2018

sierpnia 31, 2018

Bengalska guma do żucia- Paan


Jadąc do Bangladeszu nigdy o tym nie słyszałam, a jak dowiedziałam się, co to jest, to byłam w dość dużym szoku. Wiedząc, że za przemyt narkotyków można dostać karę śmierci (ostatnio było kilka egzekucji), to fakt, że taki stymulant jest wręcz dobrem narodowym, jak u nas wódka, mocno mnie zdziwił. Teściowa nie żuje, ale teść już tak. Codziennie widziałam go po kilka razy z jego talerzykiem. Uwierzcie, że idzie zauważyć, kto jest pod wpływem. O czym mowa? O paan, czyli po polsku betel. 
Bengalska guma do żucia to jedna z najpopularniejszych używek na świecie. Znana od stuleci. W paan, czyli liść pieprzu betelowego, owija się różne dodatki, jak tytoń (bardzo rzadko spotykane w Bangladeszu), orzech arekowy oraz pasta wapienna z przyprawami dla lepszego smaku. Dodatki mogą różnić się nieznacznie od regionu. Betel (liść) ma działanie orzeźwiające, lekko podniecające i lecznicze – zabija pasożyty i odkaża przewód pokarmowy. Jednak z tymi wszystkimi dodatkami, nie jest tak dobry dla zdrowia, a szczególnie nie powinien być żuty przez kobiety w ciąży! Uzależnienie zwiększa możliwość zachorowania na raka jamy ustnej i przełyku, winne temu są orzechy. Za to jest świetny na nieświeży oddech. 
Jeśli kiedykolwiek będziecie w tym kraju, to zwróć uwagę na to, jak wyglądają drogi. Te czerwone plamy, to nic innego, jak ślina, która wraz z ciemnymi zębami jest jednym z efektów żucia betelu. Możecie też się spotkać z osobami, które mają piękne, białe, zęby, bo nie wszyscy lubią ten przysmak. Faktem jest, że raczej na wsi oraz starsze pokolenie podtrzymuje tę tradycję. Młodzi wolą papierosy, które często są strasznymi śmierdziuchami, więc z dwojga złego wolę bezzapachowe przysmaki. ;) 
Napisałam, że jest to stymulant. I nie jest to nadużycie w tym przypadku. Mieszanka odurza, sprawia, że temperatura ciała wzrasta oraz daje uczucie lekkiej euforii i podniecenia. Często jest zalecana (!) osobom z depresją, bo o marihuanie w Bangladeszu też będzie post. ;)

Żuje się go nie tylko z przyzwyczajenia, ale ma to też znaczenie kulturowe, szczególnie w trakcie różnych imprez oraz spotkań. Paan-dani, czyli bengalski sposób podawania używki, jest zaliczany do kultury folkowej kraju. Paan można kupić już przygotowany do żucia, czyli jako Dhakai Khilipan, ale wiele osób kupuje poszczególne składniki i samemu przygotowuje mieszankę. Firma ,,Paan Supari" produkuje specjalne mieszanki nawet dla diabetyków. Jest to używka nie tylko dla mężczyzn, kobiety, szczególnie te ze starszego pokolenia też żują. Liście zebrane w Kartik uważane są za najlepsze jakościowo, a zebrane w Ashad za najgorsze.
Poniżej wstawiam link do filmu, gdzie przygotowywany jest ognisty paan. Raczej nie skusiłabym się. A Ty? https://youtu.be/xqODwOl4lDw

wtorek, 21 sierpnia 2018

sierpnia 21, 2018

Szczotkuj się!


Czy wiesz, że powinnaś czesać nie tylko włosy, ale też i skórę? Ja przez długi czas nie wiedziałam. Oczywiście robiłam raz na jakiś czas peeling całego ciała, ale to nie jest to samo. I dzisiaj opowiem Ci o tym, co ono daje i jak to robić.
Na początek będą plusy tego zabiegu, który powinien być wpisany do wieczornej rutyny większości osób i to nie tylko kobiet.


Szczotkowanie da Ci:
-oczyszczenie porów ciała,
-pozbycie się martwego naskórka,
-pobudzenie przepływu limfy w organizmie,
-zmniejszenie cellulitu,
-może zapobiegać wrastaniu się włosków po goleniu,
-poprawia krążenie krwi. 


Dużo plusów, biorąc pod uwagę, że cała czynność trwa zaledwie kilka minut.
Jak zacząć się szczotkować i jak to robić? Musisz pamiętać, że nie jest obojętne dla Twojego organizmu, jakie ruchy wykonujesz szczotkując się. Tutaj jest grafika przedstawiająca, jak powinno się to robić.
Grafika www.akamaibasics.com
Jak już znasz kierunki, to teraz będzie z górki. Jeśli masz wrażliwą skórę, świeże rozstępy lub nie wiesz, jak Twoja skóra zareaguje na szczotkowanie, to możesz na początek szczotkować się na mokro. Najlepiej zrób to będąc pod prysznicem, aby szczotkowanie było jeszcze delikatniejsze, możesz użyć żelu lub mydła pod prysznic. Możesz wykonywać długie, powolne ruchy, ale z własnej obserwacji widzę, że lepszy efekt dają szybkie, przerywane ruchy. Rzeczywiście szczotkowanie ciała wygląda trochę tak, jakbyś szczotkowała podłogę. Wiem, porównanie pierwsza klasa. Chodzi mi o to, aby nie dociskać szczotki mocno do ciała oraz trzymać ją pod lekkim kątem, a nie prostopadle o ciała. To pozwoli zmniejszyć podrażnienia i cały zabieg nie będzie bolesny, szczególnie na początku.
Jak już przyzwyczaisz się do szczotkowania, to możesz przejść do techniki szczotkowania na sucho.
Robisz wszystko to samo, tylko bez wody. Proste. Prawda? Ważne jest, aby później wziąć prysznic i zmyć z siebie naskórek, który nie pozostał na szczotce. Po takim prysznicu nawilż swoje ciało i zobaczysz diametralną różnicę w tym, jak zareaguje na to Twoja skóra. Efektu nie da się porównać nawet do nawilżenia po peelingu.
Jedynym przeciwwskazaniem do szczotkowania są rany na ciele, których lepiej nie rozdrapywać.

No dobrze, ale jaką szczotkę wybrać?
Ja też miałam problem z wyborem, aż w końcu postanowiłam, że kupię zwykłą szczotkę do masażu z Rossmanna, która kosztuje ok.15 zł. Niestety, zawiera ona naturalne włosie, co może być problemem dla niektórych osób. Na rynku jest całe mnóstwo alternatyw. Ważne aby szczotka miała uchwyt lub ergonomiczny kształt, by łatwo było nią szczotkować ciało. Moja ma okrągły kształt, ale myślę, że prostokąty będzie jeszcze lepszy. Jeśli chcesz też szczotkować plecy, to potrzebujesz szczotkę na długim uchwycie, którą też bez problemu znajdziesz w drogerii. Na początek nie inwestuj w drogie szczotki, których koszt jest znacznie wyższy niż 50 zł. Fajne szczotki można też znaleźć w TK Maxx.
Do szczotkowania twarzy użyj szczotki z miękkiego włosia, aby nie porobić sobie ran. Do tego może bardzo dobrze nadać się szczotka z drogerii przeznaczona do mycia twarzy.
Po szczotkowaniu umyj szczotkę delikatnym detergentem i tyle. Ważne jest też, aby miała możliwość wyschnięcia i nie była stawiana na włosiu. Ja swoją zawieszam na haczyk, który jest przyczepiony do kaloryfera.
A co z silikonowymi wypustkami? U mnie taka szczotka się nie sprawdziła, ale znam też osoby, które je sobie chwalą, więc nie pozostaje Ci nic innego, tylko taką wypróbować.

Ja sama wróciłam do szczotkowania po kilkumiesięcznej przerwie i już po tygodniu mogłam zauważyć znaczną poprawę nie tylko w kolorycie skóry, ale też w jej nawilżeniu. Początek rzeczywiście nie należy do najprzyjemniejszych, ale teraz jest to moje kilka minut idealnego relaksu.

Zrób prezent Twojemu ciału i szczotkuj się!

Dziękuję za dobrnięcie do końca. Jeśli uważasz ten post za pomocny lub ciekawy, podziel się z nim proszę ze swoimi znajomymi. Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz również jakiś znak po sobie. 

sobota, 18 sierpnia 2018

sierpnia 18, 2018

Ciekawostki Bangladeszu II

Czas na drugi post z ciekawostkami na temat Bangladeszu. Dzisiaj trochę bardziej i mniej znanych faktów. 
Największym szczytem w kraju, nieoficjalnie, jest Saka Haphong (ok. 1052 m n.p.m.). Niektóre źródła podają, że najwyższym szczytem jest Keokradong (wg GPS 986 m n.p.m.; wg CIA 1230 m n.p.m.). Rozbieżność ta wynika z położenia szczytu Saka Haphong na granicy z Mjanmą. 

Flaga kraju, oficjalnie przyjęta w 1972 r., przedstawia czerwony dysk na zielonym tle. Zieleń jest symbolem wsi i pól w kraju, a kolor czerwony reprezentuje krew ludzi, którzy zginęli w walkach niepodległościowych.
Ptakiem narodowym jest Copsychus, a lilia wodna kwiatem. 
Copsychus
Jackfruit jest owocem narodowym. Z drzewa chlebowca uzyskuje się żółty barwnik stosowany w Tajlandii przez mnichów buddyjskich. Jednak drzewem Bangladeszu jest mango, które ma szerokie zastosowanie w kuchni i jest bardzo zdrowe. Działa ono przeciwwirusowo, przeciwzapalnie i przeciwbólowo. 
Jackfruit

Piękny las (Sundarbans) , to największy, stworzony przez człowieka, las na świecie, który, przez kilka inwestycji w jego pobliżu, może za kilka lat się całkowicie zmienić. Las wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Zajmuje on powierzchnię ok. 10 tysięcy km2. Na jego terenie znajduje się rezerwat przyrody, który zajmuje się ochroną tygrysów bengalskich. W porze deszczowej las zwiedza się na łódce. Niestety, lepszą inwestycją są fabryki niż natura oraz turystyka. Obowiązkowe miejsce na liście do odwiedzenia. Mam nadzieję, że w tym roku uda nam się tam pojechać.
TUTAJ znajdziesz film nakręcony ze zwiedzania tego miejsca w języku angielskim



Muślin to cienka, najczęściej jedwabna lub bawełniana tkanina. Jej nazwa pochodzi od miasta Mosul, ale w rzeczywistości została wynaleziona w Dhace. Przez długi czas w średniowiecznej Azji muślin nazywany był daka od nazwy miasta Dhakeshwari (dzisiejsza Dhaka). W 2013 roku tradycyjna sztuka tkania muślinu w Bangladeszu Jamdani  została wpisana na listę Arcydzieła Ustnego i Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Jamdani jest najbardziej pracochłonną formą tkania ręcznego, która praktykowana jest od stuleci (prawdopodobnie od XIII wieku). Proces ten możecie obejrzeć na tym filmie. Im bardziej misterny wzór, tym więcej musimy zapłacić za sari (średni koszt to 130 Euro).

środa, 15 sierpnia 2018

sierpnia 15, 2018

Ogrody Świata i Kienbergpark

Uwielbiam takie dni, jak ostatni poniedziałek. Całkiem spontanicznie postanowiliśmy, że w końcu wybierzemy się do Ogrodów Świata. Po 13 wyjechaliśmy rowerami spod bloku i po 30 minutach jazdy byliśmy na miejscu. W parku obowiązuje zakaz wprowadzania psów oraz rowerów, więc nasze musiały zostać przed wejściem. Nie jest to problematyczne, bo są specjalne barierki dla rowerów przed budynkiem. 

Uwaga! W parku nie można też grillować, ale za to bez problemu można zrobić piknik. Na 43 hektarach z pewnością znajdzie się na to miejsce. Ogromnym plusem Ogrodów jest to, że w większość miejsc jest Bez Barier, co jest szczególnie ważne dla osób niepełnosprawnych.

Pozostało nam teraz kupić bilety. Dzieci do 5 r.ż. mają darmowy wstęp i dodatkowo udało nam się trafić na promocję letnią, gdzie jeden rodzic ma zniżkowy bilet wraz z dzieckiem na wejście do parku i kolejkę linową. Wraz z biletem, który należy cały czas mieć przy sobie, bo kod QR na nim przyda się co najmniej jeszcze dwa razy, dostaliśmy też mapę Ogrodów Świata wraz z Parkiem. Ceny biletów zależą od sezonu i też jest ich dość duży wybór. Znajdziecie je tutaj, można też je zakupić przez Internet. Dobrze jest też wiedzieć, że godziny otwarcia obiektu również zależą od sezonu.


Po wejściu ruszyliśmy na kolejkę linową. Jeszcze nigdy żadne z nas nią nie jechało i było świetnie. Przejazd jest ważny też na drogę powrotną. My nie zdecydowaliśmy się pojechać na drugą stronę góry, bo nie starczyłoby nam czasu na wszystko, a i tak nie zobaczyliśmy wielu rzeczy. Wjechaliśmy na Sosnową Górę (Kienberg), czyli byliśmy już na terenie parku. Kawałek od stacji jest punkt widokowy, na który można dostać się za darmo i podziwiać panoramę. Pięknie tam jest. Na taras możesz wdrapać się sam lub podjechać windą. 
Stacja Kienberg
Na dole Wolkenhain (tarasie widokowym) mieści się restauracja, gdzie można kupić domowe ciasta, lody, zjeść coś ciepłego oraz napić się kawy. Kilka minut pieszo mieszczą się bobsleje, na które wstęp kosztuje 5 Euro od dorosłego. Można też kupić 3 przejazdy dla dorosłego za 12 Euro lub ulgowy za 7. Ceny biletów są tutaj KLIK. 500 metrowa trasa jest warta przynajmniej jednej przejażdżki. Dzieci mają wstęp dopiero od 4 roku życia. Po dwóch zjazdach postanowiliśmy pójść dalej. Warto dodać, że cała trasa jest bardzo dobrze oznakowana, a w kilku punktach znajdują się bezpłatne toalety. Ogrody Świata i tak samo Kienbergpark są przyjazne dla dzieci. Są nie tylko specjalne wydarzenia dla dzieci, ale też ciekawe place zabaw. Jest też miejsce, gdzie dzieci mogą doświadczyć natury (Naturerfahrungsraum; NER), czyli zabawa patykami i skakanie po kamieniach oraz drzewach. Wszystko dozwolone i nikt nie zwróci uwagi, że nie wolno. ;) NER jest na przeciwko placu zabaw z drewnianymi mrówkami.
Taras widokowy i plac zabaw z mrówkami
Po chwilowej przerwie na zabawę, przeszliśmy przez most, na którym ponownie trzeba użyć biletów, aby przejść przez bramki. Tym sposobem wróciliśmy do Ogrodów. Po drodze do różnych tematycznie podzielonych ogrodów można podziwiać liczne dzieła sztuki, które również zaznaczone są na mapie. Uwierz mi, to miejsce jest tak ogromne, że żałuje, iż nie przyjechaliśmy wcześniej, abyśmy mogli zobaczyć wszystko. Na miejscu można podziwiać Ogród Chiński, Japoński, Chrześcijański, Orientalny, Rododendronów, Różany i wiele innych. Jest też labirynt, w którym ciężko się zgubić, ale zawsze jest to dodatkowa atrakcja. Przy drodze lub na trawie często stoją stalowe krzesła, które bez problemu można użytkować, włącznie z przestawianiem. ;) 
W tej części mieści się też kilka kawiarni i place zabaw, w tym duży plac wodny. Jest ogromny wieloryb, różne kanały wodne, most i palmy. A dla rodziców są ławki, krzesła oraz mały bar z przekąskami (Imbiss). Mój syn w połowie drogi odmówił dalszej drogi na pieszo i niestety trzeba było go nieść, dlatego dla osób z dziećmi bezwózkowymi, ale za to śpiącymi w dzień, polecam wypożyczenie przyczepki przy zakupie biletów. Tylko niestety ich ilość jest ograniczona. Oczywiście, dzieć odżył, jak zobaczył wodny plac zabaw, na którym spędziliśmy dwie godziny. W drodze powrotnej zajrzeliśmy również do ogromnej szklarni, która mieści się przy głównym wejściu. Miejsce idealne dla wielbicieli botaniki.
Jest tam pięknie i warto się tam wybrać, szczególnie, że bilety są w bardzo znośnej cenie i dodatkowo można zabrać ze sobą prowiant. Polecam na to miejsce przeznaczyć cały dzień. Spędziliśmy tam 4 godziny i to było zdecydowanie za mało. Mamy zamiar wrócić tam jesienią i tym razem zwiedzić drugą stronę góry, gdzie mieści się Elektropolis, czyli plac zabaw dla większych dzieci, 8 metrów wysokości, 5 szerokości i 12 metrów długości.Tyle miejsca do wspinania, skakania i zjeżdżania. 

Kilka dodatkowych informacji:
-do Ogrodów Świata dotrzesz ze stacji metra U5 Kienberg – Gärten der Welt lub autobusami X69 i 195;
-do Ogrodów oraz Parku prowadzą cztery wejścia;
-strona internetowa, gdzie znajdziesz więcej, szczegółowych informacji KLIK;
-w parku można zorganizować ślub;
-jest możliwość wynajęcia przewodnika po Ogrodzie;
-w Ogrodach Świata odbywają się koncerty oraz inne kulturowe wydarzenia TUTAJ
 znajdziesz kalendarz imprez odbywających się również w Kienbergpark;
-w Parku mieści się Centrum Edukacji Ekologicznej (Umweltbildungszentrum).

Byłaś już w takim miejscu? Może masz zamiar się wybrać? 
Udanej środy Ci życzę :) 

Jeśli uważasz ten post za pomocny lub ciekawy, podziel się z nim proszę ze swoimi znajomymi. Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz również jakiś znak po sobie. 

wtorek, 14 sierpnia 2018

sierpnia 14, 2018

Dlaczego mi nie wyszło?

Wiesz, ten rok jest dla mnie jakiś przełomowy. Takie mam wrażenie. Przełomowy w poznawaniu siebie i akceptowaniu tego, co czuję. Nie chcę Ci bredzić o tym, jakie to ważne, aby żyć w zgodzie ze sobą, aby robić to, co kochasz i rzucić wszystko i zmienić swoje życie, ale chcę się z Tobą podzielić historią o tym, dlaczego mi nie wyszło z szyciem i dlaczego jest to dla mnie przełomowe
Nie wiem, na ile wpłynęło na to moje dzieciństwo, na ile fakt, że jestem jedynaczką, ale ja nie umiem odpuszczać. Nie umiałam. Zawsze po chwili poczucia ulgi czułam się, jak przegrana i karałam się za to słabym samopoczuciem. Jak mogłam odpuścić? Jak mogłam nie udowodnić INNYM, że potrafię? 
Tak było ze wszystkim. Lubiłam przełamywać moje granice, uczyć się, pokazywać, że potrafię.

W pewnym momencie, po urodzeniu dziecka, odkryłam, że szycie sprawia mi radość i mam dość dużo pomysłów. Tylko znowu hobby w mojej głowie przeistoczyło się w chęć udowodnienia, że potrafię i jestem w tym dobra. Brak pokory i motywacji wypływającej ze mnie sprawił, że szło mi wolno. Większość moich, bo tak mi się wtedy wydawało, marzeń zaczęli realizować inni, co mnie dodatkowo frustrowało. 
Maszyna w pewnym momencie wylądowała w pokrowcu, czekała na lepszy moment, który miał nadejść z każdym nowym dniem, tygodniem, miesiącem.
Przez 4 miesiące oszukiwałam się, że nie szyję, bo nie mam czasu. Bzdura. Nie szyłam, bo nie chciałam, tylko nie mogłam się przed sobą samą przyznać, że znowu muszę coś odpuścić. 
Teraz wiem, że to nie było moim marzeniem. To była raczej wizja tego, by wpisać się w normy, które podsycane były twórczymi, instagramowymi, profilami. Wpadłam w sidła pokolenia Millenialsów, gdzie musisz być twórczy, mieć najlepiej własną firmę i cukierkowe życie. Jeżu z Bożeną, dobrze, że się ocknęłam. I nie jest mi w ogóle głupio z tego powodu, bo wiem, że wiele osób z mojego pokolenia z własnej woli weszło do szufladki ,,Millennial dream". 
Jestem z siebie dumna, że sama się nauczyłam szyć, że spróbowałam i mam sporą wiedzę na temat maszyn. Nie jestem już laikiem w tym temacie. Jedyne, co straciłam, to pieniądze. Nic więcej. 
Ten rok pokazuje mi, jak ważne jest, aby nauczyć się pokory i nie udawać kogoś kim się nie jest, aby zadowolić innych. Dojrzałam już, aby odpuścić i przyznać się przed samą sobą, że to nie to. Maszyna znalazła już nowy dom, a ja odnalazłam spokój i nic już mnie nie szczuje w kącie pokoju. Czuję się lekko. Dlatego, jeśli coś co robisz z własnej woli, jakieś hobby lub element dnia nie sprawia Ci już radości, to zastanów się, czy warto. Może właśnie Twoje oczekiwania wobec siebie są źródłem Twojej frustracji? Może to nie jest to, na co warto poświęcać energię, bo to nie jest Twoje? 
Jeśli nigdy nie miałeś takiego problemu, to jesteś szczęściarzem i ja na szczęście też już należę do tej grupy. 
Udanego wtorku.


sobota, 11 sierpnia 2018

sierpnia 11, 2018

Język bengalski 02, ami, tumi

Czas na drugą lekcję. Po zrobionym wstępnym planie, okazało się, że tych postów wyjdzie dużo więcej niż planowałam, dlatego postaram się, aby pojawiały się one częściej niż raz na dwa tygodnie. 
Dzisiaj nauczysz się: przedstawiać, kilku, podstawowych, zwrotów, liczyć do 20, osób czasownika.

Wszystko, co będzie przedstawione w języku bengalskim będzie pisane alfabetem rzymskim, a w nawiasie będzie napisana w uproszczony sposób wymowa. Niestety, przez problemy techniczne nie jest możliwe nagranie wymowy. 
Pismo bengalskie zromanizowane może nieznacznie różnić się od tego, co sami znacie. Banglijczycy często piszą skrótowo lub raz piszą v zamiast b i na odwrót. Jeśli nie ma zapisu fonetycznego danego słowa lub zdania, to oznacza to, iż czyta się je tak samo, jak pisze. 

W języku tym można też zauważyć ogrom anglicyzmów, które sukcesywnie wypierają bengalskie słowa. Dlatego, jeśli mówicie o krześle, to młodzi powiedzą ,,cheyara” (wymawia się jak angielskie chair, ale brzmi to raczej, jak czeir), ale za to starszyzna powie kedara. Jeszcze nie sprawia to zjawisko wielu problemów, ale można zauważyć, jak szybko słowa bengalskie stają się archaizmami.  
Lekcja jest dostępna w formie PDF. KLIKNIJ TUTAJ.

Zaczynamy!

Przedstaw się.

Mam na imię Monika.
Amar naam/nam Monika.

Jak masz na imię?
Tomar naam/nam ki?
Ki tomar naam.nam? Bardzo poprawne, raczej stosowane w literaturze.
Apnar naam/nam ki? (forma grzecznościowa)
Pochodzę z Polski.
Ami Poland theke asechi. (Ami Polend teke e-szeci.)

Skąd pochodzisz?
Tumi khota theke asecho? (Tumi kota teke e-szecio?)
Apni khota theke asechen? (Apni kota teke e-szecien?; forma grzecznościowa)
Mam 21 lat.
Amar boys ækush bosor. (Amar bojosz aekusz boszor)

Ile masz lat?
Tomar boyos koto? (Tomar bojosz koto?)
Apnar boyos koto?
Jestem Polką.
Ami Polandish. (Ami Polendisz)



Mieszkam w Niemczech.
Ami Germanite*/German bas kori. (Ami dżermaniTe basz kori).

Gdzie mieszkasz?
Tumi khotai bas koro? (Tumi kotai basz koro?)
Apni khotai bas koren? Forma grzecznościowa.
Mój mąż/żona jest Banglijczykiem.
Amar sami/stri Bangladeshi. (Amar szami/stri   Bangladeszi.)



Mój adres to…
Amar [basar] thikana… (Amar baszar tikana…)

Jaki jest twój adres?
Tomar basar thikana ki? (Tomar baszar tikana ki?)
Apnar basar thikana ki? forma grzecznościowa
Mój numer telefonu to …
Amar mobile number… (Amar mobajl namber…)

Jaki jest twój numer telefonu?
Tomar mobile number ki? (Tomar mobajl namber ki?)
Zadzwonię do Ciebie.
Zadzwonię później do Ciebie.
Ami tomake phone korbo.
Ami tomake pore phone dibo.



Zadzwoń do mnie.
Amake phone dio.




*z tym -te jest dość problematycznie, bo wszystko zależy od tego na jaką literę kończy się nazwa danego państwa, dlatego bezpieczniej jest używać angielskich nazw bez tego przyrostka.
     
Liczby i cyfry do 20.

  ২
১০
0-     shunno (szunno)
1-      æk (ek)
2-      dui
3-      tin
4-      char (czar)
5-      pach (pacz)
6-      chhôy (czoj)
7-      shat (szat)
8-      at
9-  nôy (noj)
10-  dosh (dosz)

11-  ægarô (egaro)
12- barô
13- terô
14- choddô
15- pônerô
16- sholô
17-  shoterô
18- atharô
19- unish
20- bish


Zapis cyfr jest dość prosty, np. 1995- ৫.


             Ami, tumi, se… Osoby czasownika

I znowu język bengalski płata nam figle, bo sprawa z osobami czasownika nie jest taka prosta. W tym języku do osoby drugiej lub trzeciej zwracamy się w zależności od stopnia zażyłości z nią. Do osób starszych oraz w sytuacjach oficjalnych będziesz używać formy pan/pani.

Liczba pojedyncza
Liczba mnoga

1.os.
Ami - ja
Amra- my
2.os.
Apni – Pan/Pani; forma grzecznościowa; osoba starsza, obca, wyższa rangą
Tumi – Ty; forma powszechnie stosowana;
Tui – Ty; forma nieoficjalna, bliski stopnień spoufalenia
Apnara- państwo

Tomra- wy; forma powszechnie stosowana

Tora- wy; forma nieoficjalna, bliski stopnień spoufalenia

Osoba trzecia jest bardziej skomplikowana. O tym, którą formę użyjemy determinuje również odległość osoby trzeciej od nas. Należy też zaznaczyć, że osoba trzecia jest taka sama, niezależnie od płci.
3.os.
Tutaj
e (on, ona, ono)- forma powszechnie stosowana
ini (on, ona, ono)- forma grzecznościowa
era (oni)- forma powszechnie stosowana
ẽra (oni, brzmi bardziej nosowo)- forma grzecznościowa, rzadko stosowana, raczej w piśmie

Tam
o (on, ona, ono)- forma powszechnie stosowana
uni (on, ona ono)- forma grzecznościowa
ora (oni)- forma powszechnie stosowana
õra (oni, brzmi bardziej nosowo)- forma grzecznościowa, rzadko stosowana, raczej w piśmie

Gdziekolwiek (zazwyczaj o osobach nieobecnych)
she (on, ona, ono; sze)- forma powszechnie stosowana
tini (on, ona, ono)- forma grzecznościowa
tara (oni)- forma powszechnie stosowana
tãra (oni, brzmi bardziej nosowo)- forma grzecznościowa, rzadko stosowana, raczej w piśmie

W czasie teraźniejszym w języku bengalskim nie zawsze używa się czasownika być, chyba, że chodzi o faktyczne miejsce pobytu danej osoby, np. Ami ekhane achi. – Ja jestem tutaj.  Poza tym być używa się rzadko.
Ja jestem- ami, Ty jesteś- tumi itd.

Dodatkowe słownictwo:
Tak- Ha
Nie- Na
Dobrze- valo (balo)


Zadanie 1.
Przedstaw się po bengalsku. Powiedz, jak masz na imię oraz skąd pochodzisz.
Zadanie 2.
Jaki jest Twój numer telefonu? Powiedz po bengalsku.


Następna lekcja nauczy Cię:
-liczyć do 100


Jestem bardzo ciekawa tego, co myślisz o takiej formie lekcji. Powinnam coś zmienić? Chcesz, aby pojawiły się jakieś szczególne lekcje? Daj znać w komentarzu.

Jeśli uważasz ten post za pomocny lub ciekawy, podziel się z nim proszę ze swoimi znajomymi.  

Cześć

authorMam na imię Klaudia i od kilku lat mieszkam w Berlinie. Lubię pisać o mojej poplątanej codzienności i równie poplątanej rodzinie.
Więcej →



Popularne posty