piątek, 31 sierpnia 2018

Bengalska guma do żucia- Paan


Jadąc do Bangladeszu nigdy o tym nie słyszałam, a jak dowiedziałam się, co to jest, to byłam w dość dużym szoku. Wiedząc, że za przemyt narkotyków można dostać karę śmierci (ostatnio było kilka egzekucji), to fakt, że taki stymulant jest wręcz dobrem narodowym, jak u nas wódka, mocno mnie zdziwił. Teściowa nie żuje, ale teść już tak. Codziennie widziałam go po kilka razy z jego talerzykiem. Uwierzcie, że idzie zauważyć, kto jest pod wpływem. O czym mowa? O paan, czyli po polsku betel. 
Bengalska guma do żucia to jedna z najpopularniejszych używek na świecie. Znana od stuleci. W paan, czyli liść pieprzu betelowego, owija się różne dodatki, jak tytoń (bardzo rzadko spotykane w Bangladeszu), orzech arekowy oraz pasta wapienna z przyprawami dla lepszego smaku. Dodatki mogą różnić się nieznacznie od regionu. Betel (liść) ma działanie orzeźwiające, lekko podniecające i lecznicze – zabija pasożyty i odkaża przewód pokarmowy. Jednak z tymi wszystkimi dodatkami, nie jest tak dobry dla zdrowia, a szczególnie nie powinien być żuty przez kobiety w ciąży! Uzależnienie zwiększa możliwość zachorowania na raka jamy ustnej i przełyku, winne temu są orzechy. Za to jest świetny na nieświeży oddech. 
Jeśli kiedykolwiek będziecie w tym kraju, to zwróć uwagę na to, jak wyglądają drogi. Te czerwone plamy, to nic innego, jak ślina, która wraz z ciemnymi zębami jest jednym z efektów żucia betelu. Możecie też się spotkać z osobami, które mają piękne, białe, zęby, bo nie wszyscy lubią ten przysmak. Faktem jest, że raczej na wsi oraz starsze pokolenie podtrzymuje tę tradycję. Młodzi wolą papierosy, które często są strasznymi śmierdziuchami, więc z dwojga złego wolę bezzapachowe przysmaki. ;) 
Napisałam, że jest to stymulant. I nie jest to nadużycie w tym przypadku. Mieszanka odurza, sprawia, że temperatura ciała wzrasta oraz daje uczucie lekkiej euforii i podniecenia. Często jest zalecana (!) osobom z depresją, bo o marihuanie w Bangladeszu też będzie post. ;)

Żuje się go nie tylko z przyzwyczajenia, ale ma to też znaczenie kulturowe, szczególnie w trakcie różnych imprez oraz spotkań. Paan-dani, czyli bengalski sposób podawania używki, jest zaliczany do kultury folkowej kraju. Paan można kupić już przygotowany do żucia, czyli jako Dhakai Khilipan, ale wiele osób kupuje poszczególne składniki i samemu przygotowuje mieszankę. Firma ,,Paan Supari" produkuje specjalne mieszanki nawet dla diabetyków. Jest to używka nie tylko dla mężczyzn, kobiety, szczególnie te ze starszego pokolenia też żują. Liście zebrane w Kartik uważane są za najlepsze jakościowo, a zebrane w Ashad za najgorsze.
Poniżej wstawiam link do filmu, gdzie przygotowywany jest ognisty paan. Raczej nie skusiłabym się. A Ty? https://youtu.be/xqODwOl4lDw

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć

authorMam na imię Klaudia i od kilku lat mieszkam w Berlinie. Lubię pisać o mojej poplątanej codzienności i równie poplątanej rodzinie.
Więcej →



Popularne posty