Jedno z najczęściej zadawanych mi pytań i moja odpowiedź.

Jednym z najczęściej zadawanych mi pytań, kiedy ktoś dowiaduję się, że mam męża Banglijczyka, jest Czy on jest muzulmaninem? . Staram się ...

Jednym z najczęściej zadawanych mi pytań, kiedy ktoś dowiaduję się, że mam męża Banglijczyka, jest Czy on jest muzulmaninem?. Staram się myśleć, że to wynika nie z ciekawości samej w sobie, tylko z tego, że w Bangladeszu są nie tylko wyznawcy islamu. Wiem, wiem, naiwna jestem, ale zawsze można mieć nadzieję. ;) Po odpowiedzi twierdzącej czasami ktoś odważy zapyta się, czy ja już zmieniłam religię dla męża, a jeśli nie, to czy mam zamiar. Nie wiem, co ma zmienić w życiu tej osoby moja odpowiedź, ani co ma wnieść do Waszego życia ten wpis, ale czuję że pora wyjaśnić kilka kwestii i obalić jeden z największych mitów. Ustalmy pewne fakty. To, czy ktoś do nich się stosuje, to kwestia indywidualna. Muzułmanin może poślubić każdą kobietę, która wyznaje jedną z religii monoteistycznych. Jeśli to nie jest islam, to mimo wszystko NIE ma ona obowiązku zmiany wyznania. Dodatkowo dzieci z takiego małżeństwa, no bo tutaj standardowy seks po ślubie, przejmują religię ojca. A jakie ja mam obowiązki, jako chrześcijanka w takim związku? Też powinnam wychowywać dzieci zgodnie z moją religią. ;) Dobra, to są najważniejsze fakty. Jak już wiecie, nie muszę przechodzić na islam i nikt mnie nie powinien do tego zmuszać. Prawdziwy muzułmanin (piszę to świadomie) nie przymusem, a przykładem powinien zachęcić kogoś do przyjęcia jego religii. Zaskoczeni? Bo wiele osób przyznaje, że jest.

Naturalnie, że były rozmowy na ten temat przed ślubem i już na początku mówiłam, że nie zmienię wyznania, chociaż oczywiście słyszałam kilka argumentów, które pokazywały, że może to nie jest taki głupi pomysł. Ale wiecie co? Zmieniać religię po to, aby facet był zadowolony i żeby odeszła przynajmniej jedna rzecz, która nas różni? Nie, to nie dla mnie. Jeśli kiedykolwiek będę Boga nazywać Allahem (co też oznacza Boga w j.arabskim), to przez to, że tak czuję i sama tego chcę. Mój mąż nie namawia mnie na taki ruch, ani nie wymaga go ode mnie. I uwierzcie, że są konwertyci, którzy odeszli od chrześcijaństwa przed poznaniem muzułmańskiego partnera. Ba, jest też spora grupa, która przyjęła islam z własnej, nieprzymuszonej woli, po ślubie! Dlatego przykre jest, wkładanie wszystkich nowych muzułmanek i muzułmanów też (!) do jednego worka Zmuszeni, biedni, ludzie. Żyjcie i dajcie żyć innymi, a będzie nam wszystkim lepiej.

No dobrze, ale część osób zapewne myśli, że skoro nie przeszłam, to zapewne przez strach. Mało kto dopytuje głębiej, zastanawia się nad innymi powodami. Co jeśli Wam powiem, że jestem za leniwa na modlenie się pięć razy dziennie, lubię polską galaretkę i ta religia zwyczajnie nie jest dla mnie? Bo tak jest. Nie czuję, że bycie muzułmanką dałoby mi to, czego potrzebuję. Tyle. Żadnej tragicznej historii, bulwersujących faktów.
Rzeczywiście często jest tak, że ktoś przyjmuje religię męża dla niego. I wiecie co o tym myślę? Kiedyś mogłabym napisać cały referat na ten temat, dzisiaj nie myślę nic. I polecam taki system. Bo trzeba pamiętać o jednym, że to nie chusta na głowie, ani też nie długa broda, zmienia człowieka.

Ciekawa jestem, jakie Wy zadalibyście mi pytanie po usłyszeniu, że jestem w mieszanym związku. Napiszcie w komentarzu.
Życzę Ci udanego dnia. :)

Podobne posty

0 komentarze