wtorek, 30 października 2018

października 30, 2018

Jeszcze nie dzisiaj.

Kiedy rozmawiam z innymi Polakami na obczyźnie, pytam się ich czasami, czy chcieliby wrócić do kraju. Odpowiedzi są różne. Jedni byliby gotowi spakować walizkę jeszcze tego samego dnia i wrócić, inni nie mają do czego wracać, a jeszcze inni chcieliby, ale nie teraz. Sama często zastanawiam się, jaka byłaby moja odpowiedź. Chciałabym wrócić? Myślę, że tak, tylko jak zawsze jest jakieś ale.
Mieszkam od granicy rzut beretem, a do domu mam mniej niż 5 godzin autem. Zawsze, gdyby coś się stało, mogę być tego samego dnia w Polsce. Nie oznacza to jednak, że nie tęsknię. Tęsknię za ludźmi i jedzeniem, za polskimi lasami, za dostępnością do muzyki, seriali i filmów polskich, za tym by w urzędzie porozmawiać po polsku i nawet za tą naszą rzeczywistością tęsknię. Ta tęsknota uwiera mnie szczególnie wtedy, kiedy są święta narodowe w Polsce. Zawsze, kiedy słyszę Mazurka Dąbrowskiego, to się wzruszam. Z dumą mówię, że jestem Polką i nie wstydzę się mówić po polsku. Zachwalam naszą kuchnię i śmieję się, że lepiej Polaka na drinka nie zapraszać, bo później można się nie wypłacić. Może dlatego tak mi ciężko czasami? Może gdybym była mniej dumna, to nie tęskniłabym wcale?



Mój mąż też tęskni za krajem. Nie wyobrażam sobie nawet, jak bardzo. Tutaj wszystko jest dla niego inne. Rozmawialiśmy nawet o tym, czy może nie lepiej byłoby dla nas przenieść się do Polski lub Bangladeszu. Prawda jest taka, że szczęście na jedzenie i rachunki nam nie da. W Berlinie żyje się nam wygodnie. Nie jest łatwo, nie jest też zawsze miło, ale mamy tą pewność, że jeśli podwinie nam się noga, dostaniemy pomoc od państwa lub innych instytucji. I to taką, żeby godnie żyć. Nie wiem też, czy w Polsce miałabym takie możliwości z moim wykształceniem, jakie mam tutaj. Nie mam pewności, czy znalazłabym równie fajną pracę, czy państwo pomogłoby mi w wychowaniu dziecka. Wiele osób pomyśli, że możliwości stwarzamy sobie my sami. Pięknie brzmi, gorzej z praktyką. Właśnie dla tego nie mamy odwagi, żeby wrócić. Nie ze względu na pochodzenie mojego męża, jak myśli wielu ludzi. W Berlinie też jest rasizm, wszędzie jest. Bardziej niż o jego życie, bałabym się, jak ogarnie język polski. 😉 Chciałabym mówić Dzień dobry wchodząc do autobusu i kłócić się z ludźmi po polsku, ale w Berlinie jest nam dobrze. Tutaj mamy naszą codzienność i poczucie bezpieczeństwa, a jest to dla nas najważniejsze, bo jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za siebie, ale też za dziecko. Możliwe, że jutro się coś zmieni. Będziemy pakować w pośpiechu walizki, bo okaże się, że w jednym z naszych krajów będzie nam lepiej. Jedno sobie obiecaliśmy, że jeśli do emerytury nie wrócimy ani do Polski ani do Bangladeszu, to emeryturę latem będziemy spędzać nad polskim morzem, a zimą będziemy jeździć rikszą i dbać o nasz ogród z bananowcami. Wrócę,wrócimy, ale jeszcze nie dzisiaj.

A Ty? Chcesz wrócić do Polski, a może z niej uciec?

czwartek, 11 października 2018

października 11, 2018

Z dzieckiem do Bangladeszu- gadżety


Stało się! Po prawie trzech latach, znowu lecimy do Bangladeszu. Kilka tygodni temu kupiliśmy bilety i powoli odliczamy dni do wylotu. W związku z tym, przypomniałam sobie, jakie gadżety przydały mi się na miejscu przy poltorarocznym dziecku i jakich mi zabrakło. Chcę podzielić się z Wami moją listą, która przyda się nie tylko wtedy, kiedy celem podróży jest kraj tzw. Trzeciego Świata.

Nocnik podróżny
Nie wiem, czy wiecie, ale w Bangladeszu, w większości miejsc, nawet tych turystycznych, toalety nie wyglądają ani czysto, ani zachęcająco. Poza tym, najczęściej zamiast muszli klozetowej jest dziura. Dla dziecka, które nie umie korzystać z takiej toalety i dla jego rodzica, jest to dość problematyczne. O ile wypadek przy pracy w domu nie jest dużym problemem, to już w podróży nie jest fajnie. Dlatego idealnym rozwiązaniem będzie zabranie ze sobą przenośnego nocnika. My korzystamy z Pottete Plus 2w1. Nie zajmuje on dużo miejsca, wkłady można zastąpić innymi woreczkami i jest łatwy w obsłudze. Sprawdza się idealnie i kilka razy dosłownie uratował sytuację. Są też inne rodzaje nocników. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Chusta lub nosidło
Nie ma opcji, abym poleciła komuś zabranie wózka do Bangladeszu. Szkoda nerwów, miejsca i czasu. Uwierz mi, że chusta lub nosidło świetnie się sprawdzą w przeludnionym kraju, gdzie większość chodników jest tylko utwardzoną drogą. Sama miałam nosidło i zabierałam je ze sobą prawie zawsze.
Bidon
Pewnie część z Was zdziwi się, dlaczego wpisałam bidon na listę, przecież butelkę można kupić wszędzie. No można, ale nim znajdzie się odpowiednią, to może minąć trochę czasu. Ważne jest, aby mieć wodę ze sprawdzonego źródła, jakość wody pitnej w Bangladeszu jest bardzo słaba. Zatrucie pokarmowe gwarantowane. Poza tym posiadanie buletki wielokrotnego użytku jest ekologiczne. A co ekologiczne, to jest fajne. :)
Szelki
Temat kontrowersyjny, jak szczepienia i karmienie piersią. Szelki przydały się w momentach, kiedy młody nie chciał
siedzieć w nosidle, ale było tylu ludzi, że wystarczyłaby chwila nieuwagi, żeby zgubić dziecko. Jest to też wygodne, bo w każdej chwili Wasze dziecko może przejąć inna osoba.
Frida do nosa
Dla dziecka, które nie potrafi samo wyczyścić nos, jest to bardzo przydatny gadżet. Zajmuje mało miejsca, jest lekki i zawsze można podarować też, jako prezent świeżo upieczonej mamie. Po powrocie do Europy miałam zamówienie z Bangladeszu na 6 sztuk Fridy. Tym razem biorę dwie ze sobą.
Maska z filtrem na twarz
Jeśli będziecie przebywać w mieście, sprawdźcie, jak wygląda sytuacja z powietrzem w porze roku, w której będziecie. Dhaka, to jedno z miast o najgorszym powietrzu zimną. My właśnie w tym czasie tam będziemy. Dlatego zamówiłam dla syna maskę z filtrem, aby po krótkim wypadzie na miasto nie kaszlał pół nocy.
Inhalator
Dobry inhalator na długi pobyt nie jest zły. Bardzo przydatny przy intencjach dróg oddechowych. Przyda się wszystkim członkom rodziny.
Wygodny plecak dla mamy lub starszego dziecka
Idealna alternatywa dla torebki. Dobry plecak pomieścić wszystkie rzeczy, podręczna apteczkę, mini zabawki i książkę, bo podróż potrafi być długa.
BedBox
Firma jetkids sprzedaje jeden z 
najlepszych gadżetów dla rodziców, którzy często latają. Jest to łóżko, walizka i jeździk w jednym. Cena zwala z nóg, bo jego koszt to ok.610 zł, ale za tę cenę dziecko podróżuje w bardziej komfortowych warunkach, a rodzicom zastępuje wózek na lotnisku, kiedy dziecko chce na ręce. Oczywiście gadżet ten sprawdzi się tylko, gdy dziecko ma własne miejsce w samolocie.

Może Wy macie coś na swojej liście, co warto wziąć pod uwagę? Korzystaliście kiedyś z tych rzeczy będąc w podróży? 

sobota, 6 października 2018

października 06, 2018

Czy Berlin jest bezpieczny?


Wybierasz się do Berlina, a może ktoś z Twoich bliskich chce tutaj przyjechać? Jeśli tak, to zapewne zastanawiasz się, czy stolica Niemiec jest bezpiecznym miejscem. Ten post jest właśnie dla Ciebie! Opowiem Ci o przestępczości, na co zwrócić uwagę i czy potrzebna jest kamizelka kuloodporna. ;)
Berlin, jako jedno z największych miast Europy, jest bardzo zaludniony. Na chwilę obecną zameldowanych jest tutaj ok. 4 milionów ludzi. Dodajmy do tego tysiące turystów miesięcznie, kilka tysięcy bezdomnych bez meldunku i tworzy nam się całkiem duża liczba. Są to ludzie o różnych narodowościach, wyznaniach i poglądach. Najprościej byłoby mi napisać, że jest to miasto, jak każde inne, a wszystko może się zdarzyć wszędzie. Jednak, to nie jest do końca tak. Za dnia, to miasto nie wyróżnia się zbytnio przestępczością na tle innych miast. Nocą za to bywa ciekawie. Trzymajcie się krzeseł, bo będzie sporo, niewygodnych dla stolicy, danych. 

Kieszonkowcy, potrącenia, bójki. kradzieże rowerów i mafia, takie problemy na co dzień ma berlińska policja. Co roku publikują oni statystyki związane z przestępczością i zestawiają je z wcześniejszymi latami. Jak było rok temu? Odnotowano znaczny spadek przestępczości, w tym też morderstw. Niestety, w stosunku do roku 2016 ilość przestępstw na tle seksualnym wzrosła o prawie tysiąc! Tak źle dawno nie było. I wiecie, możecie myśleć, że to przez tych złych uchodźców, ale prawdą jest, że to nadal Niemcy są największą grupą w tych statystykach. 
Ogromny plus za to, że o prawie 14 tysięcy przypadków spadła ilość zgłoszeń dotyczących kieszonkowców. Właśnie to jest jeden z największych problemów tego miasta. Na peronach wywieszone są plakaty informujące w różnych językach o tym, aby pilnować rzeczy osobistych. Ilość kamer nie odstrasza idiotów. O rowerach już nawet nie wspominam. A może jednak.;) W zeszłym roku zgłoszono 30 tysięcy kradzieży rowerów, z czego tylko ponad tysiąc zostało znalezionych. Oznacza to, że skuteczność policji w tego typu przestępstwach wynosi 3,9%. I nie, nie kradną tylko nowych rowerów. Stare rowery, części z rowerów, a nawet te bez siodełka. Mojemu mężowi skradziono rower w biały dzień, przed centrum handlowym, właśnie bez siodełka. Można? Można! Jak się obronić? Chować rower do piwnicy lub nawet do domu, kupić bardzo dobre zapięcie, brać ze sobą jego cenne wyposażenie, zarejestrować go na policji (wybicie numeru na ramie) oraz najlepiej mieć ubezpieczenie, które obejmuje kradzież. Zaginiony jednoślad można zgłosić internetowo. Wystarczy wejść na tę stronę i podać wszystkie szczegóły. Po kilku tygodniach dostaniecie pismo, że niestety, mimo wszelkich starań, roweru nie udało się odnaleźć. List przekazujecie do ubezpieczyciela i możecie starać się o odszkodowanie. 
W weekendy i w trakcie trwania różnych imprez sportowych oraz muzycznych dochodzi najczęściej do bójek i zachowań na tle rasistowskim. Właśnie tutaj statystyki wyglądają rok w rok tak samo, czyli nic się nie zmienia. Do tego trzeba pamiętać, że jest w tym mieście problem z mafią, który raz na jakiś czas eskaluje. Ostatnio, z tego co podają wiadomości, zrobił się tutaj mały Bronx. Głośno było o Klanie Arabów, który był na celowniku policji już od dłuższego czasu, aż w końcu doszło do aresztowań, przeszukań KILKUDZIESIĘCIU mieszkań i postawienia zarzutów niektórym członkom zorganizowanej grupy przestępczej. Czy dochodzi do strzelanin? Tak. Ale słyszy się o tym niezwykle rzadko, poza tym są to zazwyczaj mafijne porachunki. 
Jakie miejsca są najbardziej niebezpieczne?  Policja co jakiś czas aktualizuje listę niebezpiecznych miejsc w mieście. Na dzień dzisiejszy są to:
Alexanderplatz, Schöneberg-Nord w okolicach Nollendorfplatz i części tzw. Regenbogenkiezes, Görlitzer Park, Warschauer Brücke (jest to też miejsce znane z dostępności narkotyków), Kottbusser, Hermannstraße, Hermannplatz oraz część Rigaer Straße.

Gaz pieprzowy jest legalny w Niemczech, ale musi mieć on oznaczenie, że jest to środek odstraszający zwierzęta. Tierabwehrspray (takie słowo powinno być napisane na opakowaniu) kupicie nawet w niektórych drogeriach. Może być on użyty tylko w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia. Użycie gazu bez powodu jest karane.
Statystyki policyjne znajdziecie na tej stronie. W streszczonym dokumencie PDF, który napisany jest po niemiecku, możecie sprawdzić zestawienia z latami wcześniejszymi.
Tutaj znajdziecie też triki kieszonkowców. Opisane są w języku niemieckim, ale można pobrać plik PDF, na którym te sposoby przedstawione są graficznie.

Statystyki mogą przerażać, ale nie należy popadać w paranoję. Pamiętaj, żeby zachować tutaj taką samą ostrożność, jak w każdym innym mieście. Uważaj na portfel i telefon, nie chodź nocą w podejrzane miejsca sam. Ludzie żyją tutaj latami i są osoby, które nigdy nie musiały zawiadamiać policji, ani nie zostały okradzione. Berlin nie jest nawet w pierwszej 15 najniebezpieczniejszych miast w Europie. Spotkasz tu rodziny z dziećmi, starsze osoby oraz samotnie jeżdżących do szkoły małych uczniów, kobiety w hidżabach, mężczyzn przebranych za konie i ludzi wyrwanych z lat 70. Wszyscy ci ludzie, i ja też, jakoś tutaj żyją i funkcjonują. Po zamachu było czuć w powietrzu nerwową atmosferę, ale poza tym w ciągu dnia nie czuję się tutaj zagrożona. 

Byłeś w Berlinie, a może masz zamiar dopiero przyjechać? Jakie masz zdanie o tym mieście?

Cześć

authorMam na imię Klaudia i od kilku lat mieszkam w Berlinie. Lubię pisać o mojej poplątanej codzienności i równie poplątanej rodzinie.
Więcej →



Popularne posty