sobota, 10 listopada 2018

listopada 10, 2018

Bus 100, tanie zwiedzanie Berlina.



Tak długo odkładałam napisanie tego postu, że aż wstyd i czas się tym zająć. Ostatnio pogoda w weekendy nie dopisuje. Jest szaro, buro i ponuro. Do tego zdarza się też, że pada. Postanowiłam, że zabieram termos z kawą, wafle ryżowe i wyruszam w teren. Dzisiaj będzie o tanim zwiedzaniu Berlina. To miasto daje możliwość zobaczenia najważniejszych miejsc Must See na mapie turysty za mniej niż 3 Euro. Jednak możliwy jest też jeszcze tańszy przejazd! Pisałam o tym w tym poście, dowiecie się również, jak poruszać się po mieście komunikacją miejską. Fakt, nie będzie przewodnika, który wszystko Wam opowie, wskaże miejsca, ale przed trasą dobrze jest się przygotować i wtedy z pewnością nie przegapicie niczego na liście. Każda nazwa miejsca będzie aktywnym linkiem, który odeśle Was do Wikipedii, żebyście mogli się podszkolić przed zwiedzaniem.
Trasa autobusu plus czas przejazdu.
Jak zwiedzić tanio Berlin? Autobusem, a dokładnie pisząc autobusem linii 100 lub 200. Ja Wam przybliżę trasę Bus 100. Zaczynamy!

Ja moją trasę zaczęłam od Alexanderplatz. Autobus jeździ bardzo często, więc można spokojnie pospacerować w Centrum. Dość często autobusy tej linii są piętrowe. Można przejść się do pierwszego przystanku lub wsiąść do autobusu na Spandauer Str./Marienkirche. Po drodze zobaczycie: 
Wieżę telewizyjną Fernsehturm
Kościół Mariacki Marienkirche
Czerwony Ratusz Rotes Rathaus
Fontannę Neptuna Neptunbrunnen
Przejeżdżając przez Lustgarten, idealne miejsce na piknik w ciepły dzień, zobaczycie berlińską katedrę Berliner Dom oraz Wyspę Muzeów Museumsinsel. Dalsza trasa aż do Bramy Brandenburskiej wiedzie przez Aleję pod Lipami Unter den Linden, na której długości rozmieszczone są liczne muzea, pałace, Uniwesytet Humboldtów, pomniki oraz ambasady, szczególnie ciekawa jest ambasada Rosji. Złote drzwi robią wrażenie.
Trzeba przyznać, że trasa do Bramy Brandenburskiej Brandenburger Tor mija dość szybko. I dodatkowo tylko zostaje jeden przystanek do Gmachu Parlamentu Rzeszy w Berlinie, czyli Reichstagu



Później trasa przebiga obok parku Tiergarten. Przejedziecie przez Dom Kultur Świata Haus der Kulturen der Welt, Pałac Bellevue aż wjedziecie na rondo Wielkiej Gwiazdy, na którym znajduje się Kolumna Zwycięstwa Siegessäule. To na niej mieści się platforma widokowa, z której rozciąga się widok na panoramę Berlina. Jednak nim będziecie podziwiać widok, musicie pokonać schody z 285 stopniami. Viel spaß!

Jeśli zechcesz wysiąść na przystanku Nord. Botschaften/Adenauer-Stiftung, to będziecie mogli zobaczyć główną siedzibę partii politycznej CDU. 
Zbliżając się powoli do stacji końcowej, przejedziecie obok jednego z największych i najbardziej popularnych ogrodu botanicznego w Niemczech, czyli Ogród Zoologiczny w Berlinie Zoologischer Garten Berlin. Będziecie mogli przez chwilę podziwiać Ku'damm. To na tej alei mieszczą się butiki największych marek modowych na świecie. Od Prady, przez Versace aż do Chanel. Należy też dodać, że przejedziecie obok kościoła Pamięci, Kaiser-Wilhelm-Gedächtniskirche. Jest to kościół, który został zbombardowany w czasie II Wojny Światowej i po publicznej debacie w 1957 roku postanowiono, że nie będzie ani zburzony, ani wyremontowany, aby stał się symbolem antywojennym.


Kaiser-Wilhelm-Gedächtniskirche
Końcowy przystanek autobusu znajduje się przy słynnym dworcu ZOOBerlin Zoologischer Garten. Dworzec powstał w 1882 roku, w latach 70. i 80. stał się głównym punktem spotkań prostytutek i narkomanów. Do dzisiaj wiadukty wokół dworca są schronieniem dla bezdomnych. 
Trasę możecie bez problemu zacząć w tym miejscu, albo wrócić do Centrum innym środkiem komunikacji miejskiej. Dobrą opcją jest też złapanie autobusu 200, którego trasa jest dłuższa i zahacza o mniej popularne, ale równie ciekawe punkty na mapie metropolii. 

Dajcie znać w komentarzach, co myślicie o postach tego typu. Jeśli uważacie ten wpis za pomocny, to możecie śmiało się nim podzielić ze znajomymi.
Udanego zwiedzania!

wtorek, 30 października 2018

października 30, 2018

Jeszcze nie dzisiaj.

Kiedy rozmawiam z innymi Polakami na obczyźnie, pytam się ich czasami, czy chcieliby wrócić do kraju. Odpowiedzi są różne. Jedni byliby gotowi spakować walizkę jeszcze tego samego dnia i wrócić, inni nie mają do czego wracać, a jeszcze inni chcieliby, ale nie teraz. Sama często zastanawiam się, jaka byłaby moja odpowiedź. Chciałabym wrócić? Myślę, że tak, tylko jak zawsze jest jakieś ale.
Mieszkam od granicy rzut beretem, a do domu mam mniej niż 5 godzin autem. Zawsze, gdyby coś się stało, mogę być tego samego dnia w Polsce. Nie oznacza to jednak, że nie tęsknię. Tęsknię za ludźmi i jedzeniem, za polskimi lasami, za dostępnością do muzyki, seriali i filmów polskich, za tym by w urzędzie porozmawiać po polsku i nawet za tą naszą rzeczywistością tęsknię. Ta tęsknota uwiera mnie szczególnie wtedy, kiedy są święta narodowe w Polsce. Zawsze, kiedy słyszę Mazurka Dąbrowskiego, to się wzruszam. Z dumą mówię, że jestem Polką i nie wstydzę się mówić po polsku. Zachwalam naszą kuchnię i śmieję się, że lepiej Polaka na drinka nie zapraszać, bo później można się nie wypłacić. Może dlatego tak mi ciężko czasami? Może gdybym była mniej dumna, to nie tęskniłabym wcale?



Mój mąż też tęskni za krajem. Nie wyobrażam sobie nawet, jak bardzo. Tutaj wszystko jest dla niego inne. Rozmawialiśmy nawet o tym, czy może nie lepiej byłoby dla nas przenieść się do Polski lub Bangladeszu. Prawda jest taka, że szczęście na jedzenie i rachunki nam nie da. W Berlinie żyje się nam wygodnie. Nie jest łatwo, nie jest też zawsze miło, ale mamy tą pewność, że jeśli podwinie nam się noga, dostaniemy pomoc od państwa lub innych instytucji. I to taką, żeby godnie żyć. Nie wiem też, czy w Polsce miałabym takie możliwości z moim wykształceniem, jakie mam tutaj. Nie mam pewności, czy znalazłabym równie fajną pracę, czy państwo pomogłoby mi w wychowaniu dziecka. Wiele osób pomyśli, że możliwości stwarzamy sobie my sami. Pięknie brzmi, gorzej z praktyką. Właśnie dla tego nie mamy odwagi, żeby wrócić. Nie ze względu na pochodzenie mojego męża, jak myśli wielu ludzi. W Berlinie też jest rasizm, wszędzie jest. Bardziej niż o jego życie, bałabym się, jak ogarnie język polski. 😉 Chciałabym mówić Dzień dobry wchodząc do autobusu i kłócić się z ludźmi po polsku, ale w Berlinie jest nam dobrze. Tutaj mamy naszą codzienność i poczucie bezpieczeństwa, a jest to dla nas najważniejsze, bo jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za siebie, ale też za dziecko. Możliwe, że jutro się coś zmieni. Będziemy pakować w pośpiechu walizki, bo okaże się, że w jednym z naszych krajów będzie nam lepiej. Jedno sobie obiecaliśmy, że jeśli do emerytury nie wrócimy ani do Polski ani do Bangladeszu, to emeryturę latem będziemy spędzać nad polskim morzem, a zimą będziemy jeździć rikszą i dbać o nasz ogród z bananowcami. Wrócę,wrócimy, ale jeszcze nie dzisiaj.

A Ty? Chcesz wrócić do Polski, a może z niej uciec?

czwartek, 11 października 2018

października 11, 2018

Z dzieckiem do Bangladeszu- gadżety


Stało się! Po prawie trzech latach, znowu lecimy do Bangladeszu. Kilka tygodni temu kupiliśmy bilety i powoli odliczamy dni do wylotu. W związku z tym, przypomniałam sobie, jakie gadżety przydały mi się na miejscu przy poltorarocznym dziecku i jakich mi zabrakło. Chcę podzielić się z Wami moją listą, która przyda się nie tylko wtedy, kiedy celem podróży jest kraj tzw. Trzeciego Świata.

Nocnik podróżny
Nie wiem, czy wiecie, ale w Bangladeszu, w większości miejsc, nawet tych turystycznych, toalety nie wyglądają ani czysto, ani zachęcająco. Poza tym, najczęściej zamiast muszli klozetowej jest dziura. Dla dziecka, które nie umie korzystać z takiej toalety i dla jego rodzica, jest to dość problematyczne. O ile wypadek przy pracy w domu nie jest dużym problemem, to już w podróży nie jest fajnie. Dlatego idealnym rozwiązaniem będzie zabranie ze sobą przenośnego nocnika. My korzystamy z Pottete Plus 2w1. Nie zajmuje on dużo miejsca, wkłady można zastąpić innymi woreczkami i jest łatwy w obsłudze. Sprawdza się idealnie i kilka razy dosłownie uratował sytuację. Są też inne rodzaje nocników. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Chusta lub nosidło
Nie ma opcji, abym poleciła komuś zabranie wózka do Bangladeszu. Szkoda nerwów, miejsca i czasu. Uwierz mi, że chusta lub nosidło świetnie się sprawdzą w przeludnionym kraju, gdzie większość chodników jest tylko utwardzoną drogą. Sama miałam nosidło i zabierałam je ze sobą prawie zawsze.
Bidon
Pewnie część z Was zdziwi się, dlaczego wpisałam bidon na listę, przecież butelkę można kupić wszędzie. No można, ale nim znajdzie się odpowiednią, to może minąć trochę czasu. Ważne jest, aby mieć wodę ze sprawdzonego źródła, jakość wody pitnej w Bangladeszu jest bardzo słaba. Zatrucie pokarmowe gwarantowane. Poza tym posiadanie buletki wielokrotnego użytku jest ekologiczne. A co ekologiczne, to jest fajne. :)
Szelki
Temat kontrowersyjny, jak szczepienia i karmienie piersią. Szelki przydały się w momentach, kiedy młody nie chciał
siedzieć w nosidle, ale było tylu ludzi, że wystarczyłaby chwila nieuwagi, żeby zgubić dziecko. Jest to też wygodne, bo w każdej chwili Wasze dziecko może przejąć inna osoba.
Frida do nosa
Dla dziecka, które nie potrafi samo wyczyścić nos, jest to bardzo przydatny gadżet. Zajmuje mało miejsca, jest lekki i zawsze można podarować też, jako prezent świeżo upieczonej mamie. Po powrocie do Europy miałam zamówienie z Bangladeszu na 6 sztuk Fridy. Tym razem biorę dwie ze sobą.
Maska z filtrem na twarz
Jeśli będziecie przebywać w mieście, sprawdźcie, jak wygląda sytuacja z powietrzem w porze roku, w której będziecie. Dhaka, to jedno z miast o najgorszym powietrzu zimną. My właśnie w tym czasie tam będziemy. Dlatego zamówiłam dla syna maskę z filtrem, aby po krótkim wypadzie na miasto nie kaszlał pół nocy.
Inhalator
Dobry inhalator na długi pobyt nie jest zły. Bardzo przydatny przy intencjach dróg oddechowych. Przyda się wszystkim członkom rodziny.
Wygodny plecak dla mamy lub starszego dziecka
Idealna alternatywa dla torebki. Dobry plecak pomieścić wszystkie rzeczy, podręczna apteczkę, mini zabawki i książkę, bo podróż potrafi być długa.
BedBox
Firma jetkids sprzedaje jeden z 
najlepszych gadżetów dla rodziców, którzy często latają. Jest to łóżko, walizka i jeździk w jednym. Cena zwala z nóg, bo jego koszt to ok.610 zł, ale za tę cenę dziecko podróżuje w bardziej komfortowych warunkach, a rodzicom zastępuje wózek na lotnisku, kiedy dziecko chce na ręce. Oczywiście gadżet ten sprawdzi się tylko, gdy dziecko ma własne miejsce w samolocie.

Może Wy macie coś na swojej liście, co warto wziąć pod uwagę? Korzystaliście kiedyś z tych rzeczy będąc w podróży? 

sobota, 6 października 2018

października 06, 2018

Czy Berlin jest bezpieczny?


Wybierasz się do Berlina, a może ktoś z Twoich bliskich chce tutaj przyjechać? Jeśli tak, to zapewne zastanawiasz się, czy stolica Niemiec jest bezpiecznym miejscem. Ten post jest właśnie dla Ciebie! Opowiem Ci o przestępczości, na co zwrócić uwagę i czy potrzebna jest kamizelka kuloodporna. ;)
Berlin, jako jedno z największych miast Europy, jest bardzo zaludniony. Na chwilę obecną zameldowanych jest tutaj ok. 4 milionów ludzi. Dodajmy do tego tysiące turystów miesięcznie, kilka tysięcy bezdomnych bez meldunku i tworzy nam się całkiem duża liczba. Są to ludzie o różnych narodowościach, wyznaniach i poglądach. Najprościej byłoby mi napisać, że jest to miasto, jak każde inne, a wszystko może się zdarzyć wszędzie. Jednak, to nie jest do końca tak. Za dnia, to miasto nie wyróżnia się zbytnio przestępczością na tle innych miast. Nocą za to bywa ciekawie. Trzymajcie się krzeseł, bo będzie sporo, niewygodnych dla stolicy, danych. 

Kieszonkowcy, potrącenia, bójki. kradzieże rowerów i mafia, takie problemy na co dzień ma berlińska policja. Co roku publikują oni statystyki związane z przestępczością i zestawiają je z wcześniejszymi latami. Jak było rok temu? Odnotowano znaczny spadek przestępczości, w tym też morderstw. Niestety, w stosunku do roku 2016 ilość przestępstw na tle seksualnym wzrosła o prawie tysiąc! Tak źle dawno nie było. I wiecie, możecie myśleć, że to przez tych złych uchodźców, ale prawdą jest, że to nadal Niemcy są największą grupą w tych statystykach. 
Ogromny plus za to, że o prawie 14 tysięcy przypadków spadła ilość zgłoszeń dotyczących kieszonkowców. Właśnie to jest jeden z największych problemów tego miasta. Na peronach wywieszone są plakaty informujące w różnych językach o tym, aby pilnować rzeczy osobistych. Ilość kamer nie odstrasza idiotów. O rowerach już nawet nie wspominam. A może jednak.;) W zeszłym roku zgłoszono 30 tysięcy kradzieży rowerów, z czego tylko ponad tysiąc zostało znalezionych. Oznacza to, że skuteczność policji w tego typu przestępstwach wynosi 3,9%. I nie, nie kradną tylko nowych rowerów. Stare rowery, części z rowerów, a nawet te bez siodełka. Mojemu mężowi skradziono rower w biały dzień, przed centrum handlowym, właśnie bez siodełka. Można? Można! Jak się obronić? Chować rower do piwnicy lub nawet do domu, kupić bardzo dobre zapięcie, brać ze sobą jego cenne wyposażenie, zarejestrować go na policji (wybicie numeru na ramie) oraz najlepiej mieć ubezpieczenie, które obejmuje kradzież. Zaginiony jednoślad można zgłosić internetowo. Wystarczy wejść na tę stronę i podać wszystkie szczegóły. Po kilku tygodniach dostaniecie pismo, że niestety, mimo wszelkich starań, roweru nie udało się odnaleźć. List przekazujecie do ubezpieczyciela i możecie starać się o odszkodowanie. 
W weekendy i w trakcie trwania różnych imprez sportowych oraz muzycznych dochodzi najczęściej do bójek i zachowań na tle rasistowskim. Właśnie tutaj statystyki wyglądają rok w rok tak samo, czyli nic się nie zmienia. Do tego trzeba pamiętać, że jest w tym mieście problem z mafią, który raz na jakiś czas eskaluje. Ostatnio, z tego co podają wiadomości, zrobił się tutaj mały Bronx. Głośno było o Klanie Arabów, który był na celowniku policji już od dłuższego czasu, aż w końcu doszło do aresztowań, przeszukań KILKUDZIESIĘCIU mieszkań i postawienia zarzutów niektórym członkom zorganizowanej grupy przestępczej. Czy dochodzi do strzelanin? Tak. Ale słyszy się o tym niezwykle rzadko, poza tym są to zazwyczaj mafijne porachunki. 
Jakie miejsca są najbardziej niebezpieczne?  Policja co jakiś czas aktualizuje listę niebezpiecznych miejsc w mieście. Na dzień dzisiejszy są to:
Alexanderplatz, Schöneberg-Nord w okolicach Nollendorfplatz i części tzw. Regenbogenkiezes, Görlitzer Park, Warschauer Brücke (jest to też miejsce znane z dostępności narkotyków), Kottbusser, Hermannstraße, Hermannplatz oraz część Rigaer Straße.

Gaz pieprzowy jest legalny w Niemczech, ale musi mieć on oznaczenie, że jest to środek odstraszający zwierzęta. Tierabwehrspray (takie słowo powinno być napisane na opakowaniu) kupicie nawet w niektórych drogeriach. Może być on użyty tylko w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia. Użycie gazu bez powodu jest karane.
Statystyki policyjne znajdziecie na tej stronie. W streszczonym dokumencie PDF, który napisany jest po niemiecku, możecie sprawdzić zestawienia z latami wcześniejszymi.
Tutaj znajdziecie też triki kieszonkowców. Opisane są w języku niemieckim, ale można pobrać plik PDF, na którym te sposoby przedstawione są graficznie.

Statystyki mogą przerażać, ale nie należy popadać w paranoję. Pamiętaj, żeby zachować tutaj taką samą ostrożność, jak w każdym innym mieście. Uważaj na portfel i telefon, nie chodź nocą w podejrzane miejsca sam. Ludzie żyją tutaj latami i są osoby, które nigdy nie musiały zawiadamiać policji, ani nie zostały okradzione. Berlin nie jest nawet w pierwszej 15 najniebezpieczniejszych miast w Europie. Spotkasz tu rodziny z dziećmi, starsze osoby oraz samotnie jeżdżących do szkoły małych uczniów, kobiety w hidżabach, mężczyzn przebranych za konie i ludzi wyrwanych z lat 70. Wszyscy ci ludzie, i ja też, jakoś tutaj żyją i funkcjonują. Po zamachu było czuć w powietrzu nerwową atmosferę, ale poza tym w ciągu dnia nie czuję się tutaj zagrożona. 

Byłeś w Berlinie, a może masz zamiar dopiero przyjechać? Jakie masz zdanie o tym mieście?

niedziela, 23 września 2018

września 23, 2018

Język bengalski 04, powitania i pożegnania

Wszystko, co będzie przedstawione w języku bengalskim będzie pisane alfabetem rzymskim, a w nawiasie będzie napisana w uproszczony sposób wymowa. Niestety, przez problemy techniczne nie jest możliwe nagranie wymowy. Pismo bengalskie zromanizowane może nieznacznie różnić się od tego, co sami znacie. Banglijczycy często piszą skrótowo lub raz piszą v zamiast b i na odwrót. Jeśli nie ma zapisu fonetycznego danego słowa lub zdania, to oznacza to, iż czyta się je tak samo, jak pisze.

Tak,  jak obiecałam, dzisiaj będzie bardzo przydatna lekcja. Nauczycie się przywitań i pozdrowień w języku bengalskim, poznacie różnice między nimi, a oprócz słownictwa będzie też trochę ciekawostek. 
Zacznijmy od tego, że Bangladesz jest krajem muzułmańskim. Nie oznacza to jednak, że nie występują tam inne religie. Prawdopodobnie, jeśli nie jesteś muzułmanką lub muzułmaninem, to i tak witając się z kimś usłyszycie As-salamu Alaikum (muzułmańskie przywitanie, oznacza pokój z tobą), na co powinniście odpowiedzieć Wa alaykumu as-salam. Co jeśli nie wiesz, kto jakiego jest wyznania i przez to nie wiesz, jakiego powitania użyć? Jeśli rozpoznasz hindusa, to śmiało możesz powiedzieć Namaste lub Namaskar (czyt. Nomoszkar). Chociaż jest ich tam zdecydowana mniejszość i szczerze pisząc, to tego powitania ani razu nie słyszałam. 
Jeśli chcesz się przywitać nie używając religijnych zwrotów, to możesz użyć angielskiego hi lub hello, a i oficjalne przywitanie, jak np. good morning nikogo nie zaskoczy. Ale, ale, ale... Banglijczycy nie gęsi i swój język mają. Oficjalne powitania różnią się znacznie od pory dnia:
do godziny 12- Suvo Sokal (szubo szokal)
od godziny 12 aż do momentu aż słońce będzie wyczuwalnie zachodzić (między godzinami 15/17)- Suvo Oporanno (szubo oporanno)
od godziny 15/17 do ok. godziny 19- Suvo Bikal (szubo bikal)
od godziny 19 używa się przez krótki okres czasu- Suvo Sondha (szubo szonda)

Jak widzicie, wiele w tym języku jest reguł, które tymi regułami tak do końca nie są. Pożegnania są na szczęście prostsze. Używa się najczęściej zwrotów angielskich lub muzułmańskiego pożegnania Allah hafiz. Jednak ponownie, zależnie od sytuacji możemy komuś powiedzieć Suvo Ratri (czyt. szubo ratri; dobranoc), valo Theko (czyt. balo tejko; trzymaj się; bliski stopień zażyłości; do osób starszych, szanowanych- Apni valo Thaiken) lub abare Dekha hobe (do widzenia). 

Skoro wiecie już, jakich zwrotów użyć, to teraz jest dobry moment, aby się dowiedzieć, jak to zrobić. Kobiety witają się z innymi na odległość. Kontakt cielesny, jak uściśnięcie ręki, występuje tylko w biznesie. Oczywiście wszystko też zależy od rodziny, jakie mają podejście do tego typu spraw, bo ja powitałam i pożegnałam się ze wszystkimi uściskiem i nikt mnie nie zwyzywał, ani nie patrzył się krzywo. Często spotykanym, szczególnie w okresie Ramadanu, jest też dotykanie stóp prawą ręką starszej osoby, najczęściej bliskiej rodziny lub bardzo szanowanej w społeczeństwie. Bo właśnie ten gest jest oznaką ogromnego szacunku do drugiej osoby i wywodzi się on z hinduizmu, który przecież był przed islamem główną religią na terenie dzisiejszego Bangladeszu. Mój mąż zawsze dotykał stóp babci, gdy się z nią witał, a rodziców, gdy wita po dłuższej nieobecności lub pierwszy dzień Eid. Prawdopodobnie, nim się schylicie, to zostaniecie powstrzymani, ale dobre wrażenie jest gwarantowane. Mężczyźni też w okresie świątecznym witają się uściskiem. Tak samo jest, jak są ze sobą blisko i widzą się po dłuższym czasie.

Dodatkowe słownictwo:
dziękuję- dhonnobad
i- ar/aro 
w porządku- thik acce/acce (tikacze)


Pamiętaj o wersji PDF lekcji do pobrania. KLIK


sobota, 15 września 2018

września 15, 2018

JĘZYK BENGALSKI 03, Liczby

Wszystko, co będzie przedstawione w języku bengalskim będzie pisane alfabetem rzymskim, a w nawiasie będzie napisana w uproszczony sposób wymowa. Niestety, przez problemy techniczne nie jest możliwe nagranie wymowy. Pismo bengalskie zromanizowane może nieznacznie różnić się od tego, co sami znacie. Banglijczycy często piszą skrótowo lub raz piszą v zamiast b i na odwrót. Jeśli nie ma zapisu fonetycznego danego słowa lub zdania, to oznacza to, iż czyta się je tak samo, jak pisze.


Na wstępie chcę przeprosić za brak regularności wpisów z tej serii. Postaram się nadrobić szybko zaległości, bo pomysłów na posty jest całe mnóstwo! Ze względu na ilość informacji, ten post będzie dotyczyć tylko liczb, bo jak już wspominał wcześniej, to jest dość skomplikowane. Następny post będzie ciekawszy, obiecuję.:) Zaczynamy!

C.d. Liczby i cyfry.
Jeśli przeczytaliście ostatni post z tej serii, to powinniście umieć liczyć już do 20. Zakładając, że tak jest, pewnie zauważyliście, że liczby te są oryginalne i nie występuje wśród nich żadna reguła. Nie pocieszę Was, bo liczba 21 też należy do tej grupy. Ogólnie, to wszystkie liczby dla mnie są w tej grupie, ale w książkach podają tajemniczą regułę dla liczb powyżej 20. Brzmi ona: Liczby od 20 mają przyrostek – ish, od 40 przyrostek – llish, od 50 – panno, od 60 – shatti, od 70 -aator, od 80 – ashi, od 90 – nobbai. Znając ją i tak nie możecie być pewni, co do wymowy niektórych liczb z powodu zapisu, dlatego ostatecznie większość liczb trzeba znać na pamięć. I to nie koniec niespodzianek. Występuje nie tylko ich oficjalna wersja. Banglijczycy, tak jak i Polacy, postanowili ułatwić sobie życie i mówić skrótem. Wersja ta pojawi się w późniejszych postach, jako dodatek.

Oficjalna mowa
21- ek+ush = ekush (ekusz)
60- shat (szat)
22- ba+ish = baish (baisz)
61- ekshotti (ekszotti)
23- teish (teisz)
62- bashotti (baszotti)
24- chobb+ish = chobbish (czobbisz)
63- teshotti (tiszotti)
25- pochish (potisz)
64- choushotti (czouszotti)
26- chabbish (czczabisz)
65- poyshotti (pojszotti)
27- shatash (szatasz)
66- cheshotti (czeszotti)
28- athash (atasz)
67- shatshotti (szatszotti)
29- unotirish (untirisz)
68- atshotti (atszotti)
30- tirish (tirisz)
69- unoshottor (unoszottor)
31- ektirish (ektirisz)
70- shottor (szottor)
32- bottrish (bottirisz)
71- ekattor
33- tettirish (tettirisz)
72- bahattor (
34- choutirish (czoutirisz)
73- tiyattor (tijattor)
35- poytirish (pojtirisz)
74- chuyattor (czuattor)
36- chchottrish (czotirisz)
75- pochattor (poczattor)
37- shaitirish (szajtirisz)
76- chiyattor (czijattor)
38- attirish (attirisz)
77- shatattor (szatattor)
39- unochollish (unoczollisz)
78- atattor
40- chollish (czollisz)
79- unoashi (unoaszi)
41- ekchollish (ekczollisz)
80- ashi (aszi)
42- biyallish (bijallisz)
81- ekashi (ekaszi)
43- tetallish (tetallisz)
82- birashi (biraszi)
44- chuya+llish=chuyallish (czuallisz)
83- tirashi (tiraszi)
45- poytallish (pojtallisz)
84- churashi (czuraszi)
46- chchechollish (czczeczollisz)
85- pochashi (poczaszi)
47- shatchollish (szatczollisz)
86- chiyashi (czijaszi)
48- atchollish (atczollisz)
87- shatashi (szataszi)
49- unoponchash (unoponczasz)
88- atashi (ataszi)
50- ponchash (ponczasz)
89- unonobboi
51- ekanno
90- nobboi
52- bahanno
91- ekanobboi
53- te+ panno = teppanno (tipanno)
92- biranobboi
54- chuyanno (czuanno)
93- tiranobboi
55- ponchanno (ponczanno)
94- churanobboi (czuranobboi)
56- chappanno (czapanno)
95- pochanobboi (poczanobboi)
57- shatanno (szatanno)
96- chiyanobboi (czijanobboi)
58- atanno
97- shatanobboi (szatanobboi)
59- unoshat (unoszat)
98- atanobboi (atanobboi)

99- niranobboi
100- eksho (ekszo)
101- eksho ek (ekszo ek)
113- eksho tero (ekszo tero)
200- dusho (duszo)
1000- ek hazar
3000- tin hazar
4500- char hazar panchsho (czar hazar panczszo)
10.000- dosh hazar (dosz hazar)
100.000- ek lokkho
W większych miastach nie ma zazwyczaj problemów z mówieniem liczb po angielsku, ale należy pamiętać, że jeśli chcemy poruszać się po mieście samodzielnie środkami transportu innymi niż nasze auto, to warto znać bengalskie liczby.
Na dzisiaj to tyle. Życzę powodzenia w nauce,bo następny post pojawi się już za kilka dni. 

Cześć

authorMam na imię Klaudia i od kilku lat mieszkam w Berlinie. Lubię pisać o mojej poplątanej codzienności i równie poplątanej rodzinie.
Więcej →



Popularne posty